Nowy hit nad polskim morzem. Ustawiają się kolejki, a my sprawdzamy cenę
Zapomnij o papierowych tackach i plastikowych widelczykach, które utrudniają jedzenie w biegu. Na ulice wkracza trend, który wywraca myślenie o klasycznym deserze do góry nogami. Gofry na patyku podbijają media społecznościowe i podniebienia przechodniów – sprawdziliśmy w naszym redakcyjnym teście, czy to tylko chwyt marketingowy, czy faktycznie kulinarny strzał w dziesiątkę.
Moda na street food nie znosi nudy. Po erze wymyślnych burgerów i azjatyckich pierożków przyszedł czas na odświeżenie klasyki, którą wszyscy znamy z nadmorskich deptaków. Gofr na patyku to połączenie formy znanej nam z lodów z ciepłym, puszystym ciastem. Postanowiliśmy osobiście sprawdzić, czy hasło "mniej, ale smaczniej" ma w tym przypadku pokrycie w rzeczywistości.
Gofry nad morzem - festiwal smaków i chrupkości
Wybór smaków w testowanym przez nas miejscu naprawdę zaskakuje. Wszystko powstaje na świeżo, na oczach klienta – od totalnych klasyków po prawdziwe słodkie szaleństwo. Nasz redakcyjny wybór padł na dwie skrajne opcje. Pierwsza to ponadczasowa propozycja dla fanów batoników: mleczna czekolada z chrupiącą posypką. Druga opcja była formą niespodzianki – połączenie truskawki z jadalnym brokatem, co prezentowało się niezwykle efektownie. Co z samym ciastem? Gofry są idealnie chrupiące na zewnątrz, a w środku pozostają puszyste i miękkie.
Wygoda, która wygrywa z tradycją
Największym atutem nowej formy podania jest bez wątpienia wygoda. Dzięki patykowi deser można bez problemu jeść "w biegu", bez obaw o ubrudzenie rąk czy walkę z tekturowym talerzykiem. To idealne rozwiązanie na szybki spacer po mieście. Jak widać na powyższym menu, wybór dodatków jest ogromny – od belgijskiej czekolady (mlecznej, deserowej, białej, a nawet karmelowej czy ruby) po nietypowe posypki, takie jak solone pistacje, suszone kwiaty czy strzelający na języku cukier.
Gofry na patyku - czy to się w ogóle opłaca?
Pytanie o cenę zawsze budzi emocje. Za gofra z cukrem pudrem zapłacimy 9 zł, wersja z belgijską czekoladą to koszt 15 zł, a najbardziej wypasiona opcja z posypką kosztuje 18 zł. Czy warto? Biorąc pod uwagę jakość użytych składników, świeżość i samą formę podania, uważamy, że cena jest w porządku w ramach budowania kulinarnych wspomnień znad morza. To świetna alternatywa dla tradycyjnych deserów, która cieszy nie tylko oko, ale i podniebienie. Jeśli jednak masz ochotę na sporą porcję dobrych domowych gofrów - zawsze możesz zrobić je z nami. Również w wersji warzywnej (jak gofry ze szpinakiem) czy klasycznej chrupiącej jak z budki znad morza, ale ze sprawdzonym składem.
A ty co wybierasz? Wolisz zostać przy klasycznym, dużym gofrze z bitą śmietaną, czy dasz szansę tym nowoczesnym na patyku? Daj znać w komentarzu.