Spacer z zielarką na Mazurach. Dzikie przysmaki na wyciągnięcie ręki
Przedłużony weekend na Mazurach stał się dla mnie okazją do udziału w inspirującym kulinarnie spacerze zielarskim. Poprowadziła go Anna Moroz, znana jako Zielarka z Kampera, która edukuje o ziołach zarówno online, jak i podczas spotkań plenerowych. Szybko okazało się, że wystarczy przejść kilka kroków, aby zebrać kosz pełen naturalnych i darmowych skarbów.
Można czytać o ziołach książki, oglądać filmy i słuchać podcastów, ale zupełnie innego podejścia nabiera się wtedy, gdy można je dotknąć, powąchać i posmakować. Podczas spaceru z Zielarką z Kampera doceniłam rośliny, które do tej pory uważałam za chwasty: podagrycznik, przytulię czy wrotycz. Już wiem, co mogę wrzucić do sałatki, a co wymaga dużo więcej ostrożności.
WIDEOSpacer z zielarką pełen inspiracji kulinarnych. Jadalne rośliny są na wyciągnięcie ręki
Popularny chwast z ogródka może zastąpić seler naciowy
Jako pierwszy na przekąskę poszedł podagrycznik, który do tej pory namiętnie likwidowałam w moim ogródku społecznym. Okazało się, że łodygi tej rośliny – jeśli są młode i jędrne – chrupią nie mniej niż seler naciowy. Podagrycznik od wieków pojawia się w medycynie ludowej, a jego nazwa wiąże się z dawnym stosowaniem przy podagrze, czyli dnie moczanowej. Jadalne łodygi rozpoznasz po trójkątnym przekroju i gładkiej strukturze (bez ostrych wypustek). Zielarka z Kampera radzi, aby przed spróbowaniem przełamać roślinę i sprawdzić zapach. W tym przypadku będzie wyczuwalny świeży seler. Jednocześnie pamiętaj o tym, że w rodzinie selerowatych znajdują się również rośliny silnie trujące, więc należy mieć pewność co do właściwego rozpoznania.
Można zbierać kwiaty, owoce, liście, a nawet grzyby
Czarny bez to klasyk domowej apteczki, a syrop z pachnących kwiatów jest dzisiaj popularnym dodatkiem do lemoniady. Baldachy można smażyć w cieście naleśnikowym lub suszyć na ziołowe mieszanki. Zarówno suszone kwiaty, jak i przetworzone owoce są tradycyjnie stosowane w czasie przeziębień. Przypisuje się im m.in. działanie napotne i moczopędne. A żeby wzmocnić ich właściwości, warto je łączyć z innymi roślinami o podobnym działaniu, takimi jak lipa czy malina.
Kwiaty czarnego bzu (czyli hyćkę, jak to się mówi w Poznaniu) znam bardzo dobrze, ale teraz będę bardziej uważna podczas zbierania. Najlepiej wybrać się po nie w suchy, słoneczny dzień i nie trząść za bardzo baldachami, ponieważ wtedy pozbywamy się pyłku, który jest ich najcenniejszym elementem. Kwiatów nie myjemy, tylko od razu maczamy w cieście albo suszymy na pergaminie. W przypadku owoców trzeba pamiętać o obróbce termicznej – surowe owoce oraz zielone części rośliny mogą wywołać dolegliwości żołądkowe.
Ciekawostką dla mnie były grzyby mun, znane w Polsce jako uszaki, które mogą rosnąć na osłabionych konarach bzu czarnego i na martwym drewnie. Zielarka zebrała je wcześniej i namoczyła w letniej wodzie, aby poczęstować nas nimi podczas spaceru. Smakowały tak samo jak azjatycki przysmak, który kupujemy do zup tajskich i dań w stylu stir-fry.
Pokrzywa dostępna przez cały sezon i przytulia na oczyszczenie
Wiele osób uważa, że nie ma sensu wybierać się po pokrzywę w czerwcu. Anna Moroz obala ten mit i zachęca do tego, żeby korzystać z naturalnych skarbów podczas każdego spaceru. To prawda, że do jedzenia najlepsze są młode i delikatne liście, a kwitnące pędy lepiej omijać, ale warto rozejrzeć się za odrostami, które pojawiają się po koszeniu lub ścięciu rośliny. Takie doskonale sprawdzą się w jajecznicy lub potrawce z drożdżami, o której pisze Aleksandra Ziober w "Chatce Zielarza".
Do zbioru pokrzywy przydadzą się rękawiczki, ponieważ charakterystyczne włoski na łodydze mogą powodować pieczenie, zaczerwienienie i bąble na skórze. Staramy się wybierać miejsca z dala od pól uprawnych i zrywamy trzy pierwsze pary liści od wierzchołka łodygi.
Przytulię czepną można jeść na surowo wczesną wiosną. Latem uzbraja się w delikatne haczyki, które przyklejają się do skóry i ubrań, więc teraz lepiej odpuścić sobie sałatkę. Zamiast tego można zrobić z niej macerat oczyszczający układ limfatyczny. Wystarczy garść wijących się łodyg zalać chłodną wodą i zostawić na noc. Następnego dnia macerat przecedzamy i pijemy po szklance dziennie. Jednocześnie warto zadbać w tym czasie o większe nawodnienie zwykłą, źródlaną wodą. Osoby przyjmujące leki, kobiety w ciąży lub osoby z chorobami przewlekłymi powinny skonsultować takie kuracje ze specjalistą.
Kozłek lekarski i wrotycz – rośliny do ostrożnego stosowania
To rośliny, które wymagają nieco innego traktowania, ponieważ nie są jadalne na surowo. Kozłek lekarski, znany jako waleriana, jest wykorzystywany w preparatach tradycyjnie stosowanych przy napięciu nerwowym i trudnościach z zasypianiem. Napar z kłącza nie działa w ten sposób, ponieważ olejek eteryczny jest bardzo wrażliwy i szybko się ulatnia. Dlatego potrzebna jest porcja alkoholu, który zatrzyma go i utrwali.
Wrotycz wymaga szczególnej ostrożności ze względu na zawartość tujonu, który ma działanie toksyczne. Nie należy spożywać kwiatów na surowo ani wrzucać do naparów ziołowych. Ale gdy skropimy je odrobiną spirytusu i zalejemy octem jabłkowym, powstanie ekstrakt o właściwościach przeciwwirusowych, antybakteryjnych i przeciwgrzybiczych. Jego działanie jest bardzo silne, więc przed użyciem należy go rozcieńczyć wodą i stosować tylko punktowo na skórę. Anna Moroz zapewniła, że usuwa opryszczkę w kilka godzin, ale inna osoba ze spaceru dodała, że pomaga również na zaczerwienienia stóp, które często pojawiają się u osób lubiących kąpiele w basenie. Jednak takie preparaty wymagają dużej ostrożności i nie powinny być stosowane na rozległe powierzchnie skóry ani u dzieci, kobiet w ciąży czy osób wrażliwych.
Dzikie rośliny zbieramy tylko wtedy, gdy mamy pewność, co trzymamy w ręku. Nie zrywamy ich przy ruchliwych drogach, na terenach opryskiwanych, w parkach dla psów ani w miejscach zanieczyszczonych. Zioła mogą wchodzić w interakcje z lekami i nie są obojętne dla dzieci, kobiet w ciąży czy osób przewlekle chorych. W razie wątpliwości lepiej skonsultować się ze specjalistą.