Gruszki za 2 zł, miód w plastiku i chaos. Na tym targu czas stanął w miejscu

Dla jednych to synonim chaosu, inni już od progu poczują się jak za dawnych lat. To jak sentymentalna podróż do lat 90. i 00., gdy Stadion Dziesięciolecia stanowił zakupowe centrum Warszawy. Odwiedziliśmy targ Piata Centrală (Targ Centralny) w Kiszyniowie.

Targ Centralny to jeden z najważniejszych punktów w KiszyniowieTarg Centralny to jeden z najważniejszych punktów w Kiszyniowie
Źródło zdjęć: © Pyszności | Ewa Malinowska
Ewa Malinowska

Jeśli szukasz w Kiszyniowie nowoczesnego designu, Targ Centralny będzie ostatnim miejscem, do którego powinieneś trafić. To gigantyczny, betonowy labirynt, który dla postronnego obserwatora wygląda jak zatrzymany w kadrze obrazek z przełomu lat 90. i 2000. Mimo upływu dekad, to miejsce wciąż trzyma się mocno swoich postkomunistycznych korzeni – od charakterystycznych metalowych budek, przez specyficzny zapach kiszonek, aż po wszechobecny, przytłaczający chaos.

Zamiast eleganckich witryn mamy piętrzące się skrzynki, a zamiast muzyki z głośników – pokrzykiwania sprzedawców i warkot starych marszrutek. Tętni życiem przez cały tydzień, stanowiąc najważniejszy punkt na mapie dla każdego, kto woli zobaczyć prawdziwą Mołdawię niż turystyczną wydmuszkę.

Drożdżowe gofry, zsiadłe mleko i świeży chleb. Na Czarnym Weselu pojawiły się tłumy

Handel w Mołdawii

W XIX wieku Kiszyniów był gubernialną stolicą jednej z prowincji carskiej Rosji – Besarabii. Handel kwitł na podwórkach i bazarach. Najstarszym targowiskiem był Targ Świętego Dumitra, założony w 1829 r. Miał on charakter jarmarku i odbywał się raz w roku, w październiku na placu Ciuflea. Nie mogło zabraknąć także codziennych targowisk, na których przede wszystkim królowała żywność.

W 1861 r. w Besarabii zarejestrowanych było 4000 kupców, z czego ponad 1000 pracowało właśnie w Kiszyniowie. Dzisiejszy Targ Centralny oficjalnie funkcjonuje w tej lokalizacji od lat 20. XX wieku, chociaż to czasy radzieckie nadały mu obecny, betonowo-metalowy kształt.

Obecnie Targ Centralny zajmuje powierzchnię około 5,5 hektara (w tym 3,5 hektara to teren należący do przedsiębiorstwa miejskiego, a 2 hektary to sektory należące do właścicieli prywatnych, które jednak funkcjonalnie stanowią integralną część targu). Kupić tam można wszystko, czego dusza zapragnie. Piloty do telewizora, podróbki perfum, akcesoria do łazienki czy ubrania. Najważniejsze jest jednak jedzenie, z warzywami, owocami, rybami i mięsem na czele.

Targ Centralny w Kiszyniowie

Na pierwszy rzut oka miejsce to może budzić pewne obawy: od progu witają nas obdrapane mury, wszechobecny ścisk i specyficzne standardy sanitarne, które dla bywalców supermarketów mogą być zaskakujące. W rzeczywistości ten targ to swego rodzaju skansen. Wizyta tutaj to wizualny i kulturowy powrót do czasów słynnego warszawskiego Stadionu Dziesięciolecia. Podobieństwo nie jest przypadkowe: ta sama tymczasowość stoisk, ten sam "szwarc, mydło i powidło" oraz podobna rola społeczna. Bazar to dla wielu Mołdawian jedyne miejsce, gdzie mogą sprzedać to, co wyhodowali we własnym ogrodzie, by dorobić do skromnych pensji i emerytur.

Jeszcze zanim oficjalnie przekroczymy próg targu, wzdłuż chodnika ciągną się wiaderka z kwiatami, stoliki z jajkami czy drobnymi wypiekami. Tutaj też znaleźć można kantor, który obowiązkowo odwiedzić trzeba przed zakupami. Na nic bowiem zdadzą się karty bankowe. Króluje tutaj żywa gotówka i to w lokalnym wydaniu, bo nikt na euro nawet nie spojrzy. Na wygranej pozycji będą ci, którzy w szkole uczyli się rosyjskiego lub znają rumuński. Dla innych pozostaje tutaj mowa ciała. Jak przeliczyć ceny na złotówki? Najlepiej podzielić przez 5.

Ulice wokół targu są zatłoczone, przed wejściem znaleźć można przystanki marszrutek, a ludzi spotkać można od rana do wieczora. Bazar oficjalnie nie jest czynny w poniedziałki, ale i wtedy można natknąć się na kilka otwartych stoisk.

  • Można przebierać w warzywach i owocach
  • Targ podzielony jest na sekcje
  • Parasole chronią od słońca
  • Klienci odwiedzają to miejsce przez cały dzień
[1/4] Można przebierać w warzywach i owocach Źródło zdjęć: Pyszności | Ewa Malinowska

Targ podzielony jest na części, ale ja od razu idę na tę związaną z jedzeniem. Jest już po godzinie 14:00, niektóre stanowiska są zamknięte, ale wciąż można wybierać i przebierać w produktach. Nie ma tutaj tureckiego naciągania, szarpania za rękaw i ciągnięcia do stoisk. Po prostu idziesz, rozglądasz się i kupujesz.

Co można kupić w Kiszyniowie?

A zdecydowanie jest co kupować. Lady uginają się pod ciężarem owoców i warzyw. Ogórki dostać można już od 6,60 zł za kilogram, gruszki po 2 zł, pomidory od 12,10 zł, a pęczek rzodkiewki lub szczypiorku to wydatek rzędu 2,20 zł. Popularnością cieszą się również granaty po 4-5 zł za sztukę; przy wielu stoiskach można poprosić o to, by zamienić je w świeży sok.

Mołdawia to kraj wybitnie rolniczy, a łańcuch dostaw jest tu skrócony do minimum – często kupujesz bezpośrednio od rolnika. Dzięki temu ceny na targu są zwykle znacznie niższe niż w mołdawskich supermarketach, które importują wiele towarów z zagranicy.

  • Większość napisów jest po rosyjsku lub rumuńsku
  • Cebula to klasyk
  • Pietruszka i pasternak
  • Ogórki w różnych rozmiarach
  • Rzodkiew arbuzowa z zewnątrz wygląda niepozornie
  • Nie może zabraknąć ziemniaków i pomidorów
[1/6] Większość napisów jest po rosyjsku lub rumuńsku Źródło zdjęć: Pyszności | Ewa Malinowska

Na targu zaopatrzysz się w olej w butelkach, ciastka i słodkości ze znanej Bucurii czy kiszonki. W Mołdawii kiszą niemal wszystko – od grzybów, przez warzywa, na skórkach wieprzowych kończąc. Wiele produktów sypkich sprzedawanych jest na wagę, prosto z dużych, jutowych worków. Kupić tak można orzechy włoskie, migdały, pestki dyni, suszoną dziką różę i strączki. Jest także sporo stanowisk z suszonymi śliwkami. Te z pestkami kosztują 15,40 zł za kilogram, te słodkie bez pestek można dostać za 17,60 zł.

Suszone śliwki w różnych odsłonach
Suszone śliwki w różnych odsłonach © Pyszności

Skręcam w jedną z uliczek i od razu czuję ten zapach. Ryby sprzedawane są tutaj zarówno w wersji świeżej, jak i głęboko mrożonej. Kilogram makreli kosztuje 26,40 zł, morszczuk niespełna 15 zł. Droższy jest łosoś – za kilogram filetów zapłacić trzeba 57,20 zł.

  • Wędliny i kiełbasy na wagę
  • Hala z nabiałem
  • Można tu kupić kotlety i paluszki krabowe
  • Świeże ryby w dobrych cenach
[1/4] Wędliny i kiełbasy na wagę Źródło zdjęć: Pyszności | Ewa Malinowska

W zadaszonej hali trafić można na nabiał. Są tutaj sery, twarogi, mleko i inne wyroby. Często bez etykiety, sprzedawane w przypadkowych plastikowych butelkach po napojach czy zwykłych woreczkach foliowych. To kwintesencja tego miejsca – produkt jest ważniejszy niż jego opakowanie czy marketingowa otoczka.

Ewa Malinowska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Źródło artykułu: Pysznosci.pl
Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY