Na stół wjechał rekin. Tyle zapłaciła za wakacyjny obiad w Czarnogórze

Czarnogóra z roku na rok bije rekordy popularności wśród polskich turystów. Kuszą nie tylko obłędne widoki i gwarantowana pogoda, ale też znakomita kuchnia. Nasza czytelniczka Monika, która w towarzystwie koleżanki rozpoczęła urlop w Budvie, postanowiła zaszaleć. Zrezygnowała z tradycyjnych bałkańskich mięs na rzecz morskiego drapieżnika. Jak smakuje rekin i ile trzeba za niego zapłacić w popularnej nadmorskiej restauracji? Zaglądamy w jej talerze i analizujemy paragon.

Ile kosztuje obiad w Czarnogórze?Ile kosztuje obiad w Czarnogórze?
Źródło zdjęć: © Pyszności
Katarzyna Gileta

Urlop na Bałkanach wielu z nas kojarzy się z obłędnym zapachem grillowanego mięsa. I słusznie! Jednak to niewielkie państwo ma do zaoferowania znacznie więcej, a jego nadmorska część to prawdziwy raj dla fanów owoców morza. Czytelniczka Pyszności, Monika, wybrała się tam ze swoją przyjaciółką na samym początku sezonu. Wspólnie odwiedziły jedną z najpopularniejszych restauracji tuż przy plaży w Budvie. Wybór Moniki padł na danie, które u wielu budzi lekki dreszczyk emocji.


WIDEO
Focaccia z dodatkami to sprawdzony patent na udaną imprezę. Wszyscy się nią zachwycają


Nie tylko cevapi, czyli smaki czarnogórskiego wybrzeża

Kuchnia czarnogórska jest fascynująca w swojej różnorodności. W głębi lądu królują ciężkie, mięsne potrawy, sycące sery, kajmak i słynna szynka pršut z wioski Njeguši. Z kolei wybrzeże, na czele z takimi kurortami jak Budva, to już zupełnie inna bajka – wyraźnie czuć tu wpływy śródziemnomorskie i włoskie.

W tutejszych restauracjach (tzw. konobach) na stoły wjeżdżają świeżo złowione dorady, okonie morskie, kalmary i krewetki. W Chorwacji, ale i w Czarnogórze niemal obowiązkowym dodatkiem do ryby są ziemniaki z blitvą (burakiem liściastym), solidną dawką czosnku i lokalną oliwą. Dokładnie ten tradycyjny, niesamowicie aromatyczny dodatek towarzyszył głównemu bohaterowi obiadu Moniki.

Rekin na talerzu. Jak smakuje drapieżnik z Adriatyku?

Jednym z ciekawszych, choć wcale nierzadko spotykanych w czarnogórskich restauracjach dań, jest rekin (w menu często opisywany jako ajkula lub morski pas). Serwuje się go zazwyczaj w formie grubych, grillowanych steków lub filetów.

  • Obiad w Czarnogórze
  • Obiad w Czarnogórze
[1/2] Rekin z ziemniakami i blitvą Źródło zdjęć: Pyszności |

Dla wielu osób zamawianie rekina brzmi jak kulinarny ekstremizm, ale w rzeczywistości to ryba niezwykle wdzięczna w obróbce. Ma białe, zwarte i chude mięso, które konsystencją przypomina nieco polędwicę lub miecznika. Co najważniejsze dla kulinarnych malkontentów – rekin nie ma tradycyjnych ości, a jedynie chrzęstny szkielet, dzięki czemu je się go z czystą przyjemnością.

– Zanim złożyłyśmy zamówienie, można było podejść do lady i po prostu wskazać palcem konkretny kawałek ryby wyłożony na lodzie, który miał trafić na ruszt. Porcja kosztowała 24 euro, ale była naprawdę solidna. Samego mięsa było około 300 gramów, a do tego podano ziemniaki z blitvą. Na początku byłam przekonana, że to szpinak – śmieje się Monika.

Widok rekina na talerzu może budzić emocje, ale sam smak okazał się zaskakująco znajomy.

– Szczerze mówiąc, mięso smakowało jak dobra biała ryba. Gdybym nie wiedziała, co zamawiam, pewnie nie odróżniłabym rekina od wielu innych gatunków. Dużym plusem było natomiast to, że rekin nie ma ości, tylko chrząstki. Mięso było mięsiste, soczyste i w ogóle nieprzesuszone. Moja koleżanka postawiła z kolei na klasykę i zamówiła fantastyczną sałatkę z ośmiornicy – relacjonuje.

Obiad wyglądał iście po królewsku. Złocisty filet z rekina serwowany na metalowym półmisku oraz obfita porcja sałatki ze świeżej ośmiornicy z czerwoną cebulą to kulinarna kwintesencja wakacji nad Adriatykiem.

Zaglądamy do paragonu. Czy w Budvie jest drogo?

Budva, często nazywana "czarnogórskim Miami", to jedno z najdroższych miast w kraju, do którego tłumnie ściągają turyści. Biorąc pod uwagę doskonałą lokalizację lokalu tuż przy plaży oraz to, że ryby i owoce morza należą do najdroższych pozycji w menu, ceny na paragonie zapłaconym przez Polki mogą być miłym zaskoczeniem.

Paragon
Paragon © Pyszności

Za obiad dla dwóch osób Monika i jej przyjaciółka zapłaciły 51 euro, czyli w przeliczeniu niecałe 220 złotych. Najdroższą pozycją był rzecz jasna filet z morskiego drapieżnika. Restauracja wycenia to danie (w tej samej cenie zjemy tam też stek z tuńczyka lub miecznika) na równe 24 euro (ok. 103 zł). Sałatka z ośmiornicy, która dopełniła morskiej uczty, kosztowała 15 euro (ok. 65 zł).

Do tego panie zamówiły napoje. Za kieliszek cenionego lokalnego białego wina szczepu Žilavka policzono 5 euro (ok. 21 zł), a za duże jasne, miejscowe piwo z beczki Nikšićko – 4 euro (ok. 17 zł). Warto zaznaczyć, że – jak to często bywa na południu Europy – do rachunku doliczono tak zwany kuver, czyli drobną opłatę za nakrycie stołu i podane na start pieczywo. W tej restauracji wynosił on 1,50 euro od osoby.

Czy to dużo? W polskich nadmorskich kurortach zapłacenie stu złotych za porcję szlachetnej ryby nikogo już dzisiaj nie szokuje, a przecież często są to ryby mrożone. W Czarnogórze, za niewiele ponad dwieście złotych, nasze czytelniczki zjadły obfitą kolację bazującą na świeżych owocach morza, zapijając ją trunkami z regionu. Biorąc pod uwagę jakość dań, rewelacyjne położenie restauracji i ogólny poziom cen w Europie, to kwota, która zdecydowanie nie rujnuje wakacyjnego portfela.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY