Nie mogłam minąć ich obojętnie w Biedronce. Kupiłam i przetestowałam nieznane mi smaki owoców
Zanim zacznę nagrania kolejnych przepisów na Pyszności, zabieram was na szybkie zakupy spożywcze. Tym razem skupimy się na świeżych owocach. Co trafi do mojego koszyka? Czy znajdę ciekawe nowinki, które warto będzie przetestować? Dokładną relację znajdziecie w wideo.
Dziś uchylę trochę rąbka tajemnicy i pokażę wam, jak wygląda mój typowy początek tygodnia. Zanim rozpocznę pracę nad nowymi recepturami, oczywiście muszę pojechać na zakupy spożywcze. Tym razem padło na Biedronkę. Jako ostatnie kupuję świeże owoce, które zazwyczaj wykorzystuję do słodkich wypieków i deserów.
Oprócz klasycznych malin i borówek, zawsze wyszukuję nowinek, które mogłabym wykorzystać w kuchni. Jest to również świetna okazja do przetestowania nieznanych dotąd smaków. Nie inaczej było i tym razem. Do mojego koszyka trafiło mango Sweet by Air, różowe pomelo oraz kumkwat.
Wielkie testowanie
Oczywiście w pierwszej kolejności wszystkie owoce i warzywa dokładnie myję i osuszam. Wy również nie pomijajcie tego kroku.
Zaczynam od testu kumkwatu, który był dla mnie największą zagadką. I choć czytałam, że owoc ten jest dość kwaśny, nie spodziewałam się, że jego zjedzenie okaże się nie lada wyzwaniem. Nawet słodka skórka nie była w stanie uratować sytuacji. Kumkwat był twardy i moim zdaniem zbyt kwaśny. Jako drugie przetestowałam mango Sweet by Air. I był to strzał w dziesiątkę. Owoc okazał się bardzo słodki. Na koniec zostawiłam sobie różowe pomelo. W smaku przypomina mi grejpfruta. Jest gorzkie, ale da się je zjeść.
Nowe oznaczenia na sklepowych półkach
Podczas robienia zakupów owoców i warzyw sprzedawanych luzem na pewno zauważycie pewną zmianę. Pojawiły się specjalne oznaczenia, które moim zdaniem są ogromnym plusem. Dotyczą one kraju, z którego pochodzą konkretne produkty.
Od 17 lutego 2026 r., obok dotychczasowej informacji słownej, sprzedawcy będą zobowiązani do umieszczenia wizualnego symbolu flagi kraju pochodzenia. Informacja musi znajdować się w widocznym miejscu w pobliżu produktu, być czytelna, aby nie wprowadzać konsumenta w błąd - czytamy na oficjalnej stronie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Ja jestem na tak, bo lubię wiedzieć, skąd dokładnie pochodzą produkty, które wykorzystuję w swojej kuchni. Zgadzacie się ze mną?