Na ten garnek wydałem w Bułgarii ostatnie pieniądze. Było warto, mięso wychodzi idealnie soczyste i kruche
Pamiętam ten moment, kiedy w małej, rodzinnej tawernie w Bułgarii zobaczyłem, jak kelner wnosi do stolika ogromny, żeliwny garnek wypełniony aromatycznym, bulgoczącym daniem. To był sacz – potrawa, która skradła moje serce i podbiła mój żołądek. Od tamtej pory próbuję odtworzyć ten smak w domu, i muszę przyznać, że za każdym razem się udaje.